👦 Dowcipy o Jasiu – Śmieszne dowcipy i żarty
Dowcipy o Jasiu – szkolne psoty, domowe teksty i kultowe żarciki. Zobacz najlepsze dialogi, które zna każdy.
O Jasiu urwisie - żarty szkolne i domowe opowieści.", "śmieszne historyjki o Jasiu".
Lekcja w szkole muzycznej.
- Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Ale żeby było ciekawiej, jedno z was narysuje na tablicy obrazek, a reszta będzie zgadywać, jaki to utwór.
Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc.
Dzieci krzyczą: Wiemy, wiemy – to "Sonata księżycowa".
- Brawo! – mówi pani.
Następnie do tablicy podchodzi Zosia i rysuje wielki pastorał.
Dzieci: Wiemy, wiemy – to "Symfonia pastoralna".
- Świetnie! – mówi pani.
Potem podchodzi Jasio i maluje bardzo, bardzo dużego penisa.
W klasie cisza.
Pani: Jasiu, co to ma znaczyć? To chyba nie ma nic wspólnego z Beethovenem.
Na to Jasio z pretensją w głosie:
- "Dla Elizy"?!
- Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Ale żeby było ciekawiej, jedno z was narysuje na tablicy obrazek, a reszta będzie zgadywać, jaki to utwór.
Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc.
Dzieci krzyczą: Wiemy, wiemy – to "Sonata księżycowa".
- Brawo! – mówi pani.
Następnie do tablicy podchodzi Zosia i rysuje wielki pastorał.
Dzieci: Wiemy, wiemy – to "Symfonia pastoralna".
- Świetnie! – mówi pani.
Potem podchodzi Jasio i maluje bardzo, bardzo dużego penisa.
W klasie cisza.
Pani: Jasiu, co to ma znaczyć? To chyba nie ma nic wspólnego z Beethovenem.
Na to Jasio z pretensją w głosie:
- "Dla Elizy"?!
Kumpel z klasy zdradził Jasiowi patent na onieśmielanie dorosłych.
- Wystarczy powiedzieć: Znam całą prawdę i gotowi – tracą rezon.
Rozemocjonowany Jaś testuje to w domu.
Podchodzi do mamy:
- Znam całą prawdę.
Wkłada mu 50 zł i prosi, by nie mówił ojcu.
Do taty:
- Znam całą prawdę.
Dostaje 100 zł i prośbę, by milczał przed mamą.
Potem trafia na listonosza.
- Znam całą prawdę! – mówi z figlarnym uśmiechem.
Listonosz czerwienieje i drżącym głosem mówi:
- No to przytul tatusia.
- Wystarczy powiedzieć: Znam całą prawdę i gotowi – tracą rezon.
Rozemocjonowany Jaś testuje to w domu.
Podchodzi do mamy:
- Znam całą prawdę.
Wkłada mu 50 zł i prosi, by nie mówił ojcu.
Do taty:
- Znam całą prawdę.
Dostaje 100 zł i prośbę, by milczał przed mamą.
Potem trafia na listonosza.
- Znam całą prawdę! – mówi z figlarnym uśmiechem.
Listonosz czerwienieje i drżącym głosem mówi:
- No to przytul tatusia.
Jaś w przedszkolu przechwalał się, że dziadek świetnie naśladuje sowę.
Nawet pani się zaciekawiła.
Gdy dziadek przyszedł po Jasia, pani prosi o pokaz talentu.
- Proszę pani, ja nigdy nie naśladowałem sowy – dziwi się dziadek.
- Dziadku, powiedz jak figlowałeś z dziewczynami, kiedy byłeś młody – podpowiada Jaś.
- Uchuchuchuchu.
Nawet pani się zaciekawiła.
Gdy dziadek przyszedł po Jasia, pani prosi o pokaz talentu.
- Proszę pani, ja nigdy nie naśladowałem sowy – dziwi się dziadek.
- Dziadku, powiedz jak figlowałeś z dziewczynami, kiedy byłeś młody – podpowiada Jaś.
- Uchuchuchuchu.
W szkole pani robi quiz z cytatów historycznych.
- I have a dream – mówi nauczycielka.
Malgosia zgłasza się:
- Martin Luther King.
- Brawo, jutro masz wolne – odpowiada pani.
- Ich bin ein Berliner – pada kolejny cytat.
Grześ podnosi rękę:
- John F. Kennedy.
Jasio też chce odpowiedzieć, ale inni go wyprzedzają.
W końcu mówi zrezygnowany:
- A ja znam cytat: Nie odrobiłem pracy domowej.
Klasa wybucha śmiechem, a pani mówi:
- Tego akurat nie cytujemy.
- I have a dream – mówi nauczycielka.
Malgosia zgłasza się:
- Martin Luther King.
- Brawo, jutro masz wolne – odpowiada pani.
- Ich bin ein Berliner – pada kolejny cytat.
Grześ podnosi rękę:
- John F. Kennedy.
Jasio też chce odpowiedzieć, ale inni go wyprzedzają.
W końcu mówi zrezygnowany:
- A ja znam cytat: Nie odrobiłem pracy domowej.
Klasa wybucha śmiechem, a pani mówi:
- Tego akurat nie cytujemy.
Pani przedszkolanka pomaga Jasiowi wcisnąć wysokie, zimowe buty.
Szarpanina, ciągną, stękają.
Weszły!
- Ale założyliśmy na odwrót – mówi Jaś.
Znowu zdejmują, męczą się.
Uff, zeszły.
Wkładają ponownie – znowu walka.
Uff, weszły.
- To nie moje buty – oznajmia Jaś.
Pani zaciska zęby i ściąga je jeszcze raz.
- To buty brata, mama kazała mi nosić – dodaje Jaś.
Pani z trudem znowu zakłada buty.
- A gdzie rękawiczki? – pyta.
- Schowałem w bucikach, żeby nie zgubić.
Szarpanina, ciągną, stękają.
Weszły!
- Ale założyliśmy na odwrót – mówi Jaś.
Znowu zdejmują, męczą się.
Uff, zeszły.
Wkładają ponownie – znowu walka.
Uff, weszły.
- To nie moje buty – oznajmia Jaś.
Pani zaciska zęby i ściąga je jeszcze raz.
- To buty brata, mama kazała mi nosić – dodaje Jaś.
Pani z trudem znowu zakłada buty.
- A gdzie rękawiczki? – pyta.
- Schowałem w bucikach, żeby nie zgubić.
Na historii pani pyta:
- Dzieci, kto wie coś o Napoleonie?
Jasiu zgłasza się jak pierwszy.
- Najtańszy napoleon jest w Czechach – odpowiada bez wahania.
- Dzieci, kto wie coś o Napoleonie?
Jasiu zgłasza się jak pierwszy.
- Najtańszy napoleon jest w Czechach – odpowiada bez wahania.
Pani do Jasia:
- Twoje zachowanie jest skandaliczne!
Jutro przyprowadzisz ojca!
- Nie mam taty – odpowiada spokojnie Jaś.
- A co się stało?
- Przejechał go walec.
- To niech przyjdzie mama.
- Mamę też przejechał walec.
- Dziadek?
- Też.
- Babcia?
- Również.
- To co ty teraz zrobisz, biedaku?
- Nic.
Będę dalej jeździł walcem.
- Twoje zachowanie jest skandaliczne!
Jutro przyprowadzisz ojca!
- Nie mam taty – odpowiada spokojnie Jaś.
- A co się stało?
- Przejechał go walec.
- To niech przyjdzie mama.
- Mamę też przejechał walec.
- Dziadek?
- Też.
- Babcia?
- Również.
- To co ty teraz zrobisz, biedaku?
- Nic.
Będę dalej jeździł walcem.
Jaś stoi na ulicy i woła:
- Znalazłem! Znalazłem!
Podchodzi starszy pan:
- Co znalazłeś?
- Da pan złotówkę, to powiem – mówi Jaś.
Pan daje złotówkę.
- No i co?
- Da pan jeszcze jedną, to powiem.
Pan daje drugą.
- No więc?
- Znalazłem naiwniaka, co dał mi dwa złote!
- Znalazłem! Znalazłem!
Podchodzi starszy pan:
- Co znalazłeś?
- Da pan złotówkę, to powiem – mówi Jaś.
Pan daje złotówkę.
- No i co?
- Da pan jeszcze jedną, to powiem.
Pan daje drugą.
- No więc?
- Znalazłem naiwniaka, co dał mi dwa złote!
Jasiu podchodzi do ratownika:
- Mogę popływać w tym basenie?
- Najpierw pokaż, jak pływasz – mówi ratownik.
Jaś robi fikołki, pływa, nurkuje.
- Gdzie się tego nauczyłeś?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie ciężko było dopłynąć do brzegu?
- Nie.
Najtrudniej było wydostać się z worka.
- Mogę popływać w tym basenie?
- Najpierw pokaż, jak pływasz – mówi ratownik.
Jaś robi fikołki, pływa, nurkuje.
- Gdzie się tego nauczyłeś?
- Tata wyrzucał mnie na środek jeziora.
- To pewnie ciężko było dopłynąć do brzegu?
- Nie.
Najtrudniej było wydostać się z worka.
Pani Kowalska pyta w klasie:
- Jaka część człowieka trafia najpierw do nieba?
Zuzia:
- Dusza, bo musi być czysta.
- Bardzo dobrze – chwali pani.
Rysio:
- Serce, bo trzeba mieć dobre serce.
- Świetnie – mówi pani.
Jasiu:
- Ręce.
- Dlaczego ręce?
- Bo jak ktoś pomaga, to pierwsze wyciąga ręce do góry.
- Jaka część człowieka trafia najpierw do nieba?
Zuzia:
- Dusza, bo musi być czysta.
- Bardzo dobrze – chwali pani.
Rysio:
- Serce, bo trzeba mieć dobre serce.
- Świetnie – mówi pani.
Jasiu:
- Ręce.
- Dlaczego ręce?
- Bo jak ktoś pomaga, to pierwsze wyciąga ręce do góry.
Nauczycielka pyta dzieci o marzenia.
Kasia:
- Chciałabym mieć złoto, kupiłabym Porsche.
Kazio:
- Ja platynę, wziąłbym Ferrari.
Jasiu:
- A ja wielki magnes!
- Po co ci magnes? – dopytuje pani.
- Bo z półki w sklepie przyciągnąłby wszystkie samochodziki.
Kasia:
- Chciałabym mieć złoto, kupiłabym Porsche.
Kazio:
- Ja platynę, wziąłbym Ferrari.
Jasiu:
- A ja wielki magnes!
- Po co ci magnes? – dopytuje pani.
- Bo z półki w sklepie przyciągnąłby wszystkie samochodziki.
Pani zadała wypracowanie: Co niezwykłego zdarzyło się w mojej rodzinie ostatnio.
Po tygodniu Jasio czyta:
- Tatuś wpadł do studni w zeszłym tygodniu.
- O rety, czy wszystko dobrze? – pyta nauczycielka.
- Chyba tak, bo wczoraj przestał wołać o pomoc.
Po tygodniu Jasio czyta:
- Tatuś wpadł do studni w zeszłym tygodniu.
- O rety, czy wszystko dobrze? – pyta nauczycielka.
- Chyba tak, bo wczoraj przestał wołać o pomoc.
Na matematyce pani pyta Anię:
- Czym zajmuje się twój tata?
- Jest nauczycielem w przedszkolu i zarabia 870 zł.
- A mama?
- Bibliotekarka, 530 zł.
- Jaki macie budżet?
- 1400 zł miesięcznie.
- Brawo.
- Jasiu, a twój tata?
- Celnik na kolei, 800 zł.
Mama w izbie celnej przy drogówce, 1200 zł.
Budżet: 6000 zł miesięcznie.
- Źle, Jasiu, to nie tak liczymy – mówi pani.
- Luz, proszę pani, najważniejsze, że żyjemy jak ludzie.
- Czym zajmuje się twój tata?
- Jest nauczycielem w przedszkolu i zarabia 870 zł.
- A mama?
- Bibliotekarka, 530 zł.
- Jaki macie budżet?
- 1400 zł miesięcznie.
- Brawo.
- Jasiu, a twój tata?
- Celnik na kolei, 800 zł.
Mama w izbie celnej przy drogówce, 1200 zł.
Budżet: 6000 zł miesięcznie.
- Źle, Jasiu, to nie tak liczymy – mówi pani.
- Luz, proszę pani, najważniejsze, że żyjemy jak ludzie.
Polski.
Nauczycielka mówi:
- Wypracowanie ma zawierać wątek religijny, historyczny, miłosny i tragiczny.
Wszyscy piszą, Jasiu już gotów.
- Przeczytaj – prosi pani.
Jaś czyta:
- O mój Boże – wątek religijny.
- Westchnęła Hrabina – wątek historyczny.
- Zaszłam w ciążę – wątek miłosny.
- Ale nie wiem z kim – wątek tragiczny.
Nauczycielka mówi:
- Wypracowanie ma zawierać wątek religijny, historyczny, miłosny i tragiczny.
Wszyscy piszą, Jasiu już gotów.
- Przeczytaj – prosi pani.
Jaś czyta:
- O mój Boże – wątek religijny.
- Westchnęła Hrabina – wątek historyczny.
- Zaszłam w ciążę – wątek miłosny.
- Ale nie wiem z kim – wątek tragiczny.
Polski, wersja druga.
Nauczycielka powtarza zasady: religijny, historyczny, miłosny, tragiczny.
Jasiu oddaje krótkie dzieło.
Czyta:
- O święty Boże – religijny.
- Rzekła Hrabina – historyczny.
- Zakochałam się – miłosny.
- I to w niewłaściwej osobie – tragiczny.
Nauczycielka powtarza zasady: religijny, historyczny, miłosny, tragiczny.
Jasiu oddaje krótkie dzieło.
Czyta:
- O święty Boże – religijny.
- Rzekła Hrabina – historyczny.
- Zakochałam się – miłosny.
- I to w niewłaściwej osobie – tragiczny.
Spotyka się trzech kumpli: Jacek, Michał i Jasiu.
Zaczynają się przechwalać.
Jacek:
- Mój tata jest murarzem i jedną ręką przewróci dom.
Michał:
- A mój żołnierzem i jedną ręką przewróci dwa domy!
Jasiu:
- A mój jedną ręką zatrzyma pędzący pociąg!
Obaj:
- Kim jest twój tata?
Jasiu:
- Maszynistą.
Zaczynają się przechwalać.
Jacek:
- Mój tata jest murarzem i jedną ręką przewróci dom.
Michał:
- A mój żołnierzem i jedną ręką przewróci dwa domy!
Jasiu:
- A mój jedną ręką zatrzyma pędzący pociąg!
Obaj:
- Kim jest twój tata?
Jasiu:
- Maszynistą.
Pani pyta dzieci:
- Podajcie zwierzątko na A.
Jasio:
- A może to karp?
- Nie, usiądź, Jasiu.
- To na B?
Jasio:
- Być może to karp?
- Jasiu, za drzwi!
Po chwili pani pyta klasę o C.
Nagle drzwi się otwierają, Jasio zagląda:
- Czyżby to był karp?
- Podajcie zwierzątko na A.
Jasio:
- A może to karp?
- Nie, usiądź, Jasiu.
- To na B?
Jasio:
- Być może to karp?
- Jasiu, za drzwi!
Po chwili pani pyta klasę o C.
Nagle drzwi się otwierają, Jasio zagląda:
- Czyżby to był karp?