👱‍♀️ Dowcipy o blondynkach – Śmieszne dowcipy i żarty

Dowcipy o blondynkach – lekki, szybki humor na poprawę nastroju. Najlepsze krótkie żarty z zaskakującą puentą.

Dowcipy o blondynkach – lekki, zabawny humor. Popularne wyszukiwania to: dowcipy o blondynkach, żarty o blondynkach.

Dowcipy o blondynkach – lekki humor
Brunetka i blondynka znalazły trzy granaty ręczne i postanowiły, że lepiej będzie, jeśli zabiorą je na posterunek policji.
- A co, jeśli jeden nam wybuchnie, zanim tam dotrzemy? - pyta brunetka.
- Nie martw się - mówi blondynka - Skłamiemy i powiemy, że znalazłyśmy tylko dwa.
Blondynka i brunetka oglądają wiadomości i blondynka mówi do brunetki:
- Założę się o 100 dolców, że ten facet nie skoczy z tego budynku.
Brunetka przyjmuje zakład i facet skacze z budynku, po czym brunetka mówi:
- Nie mogę wziąć twoich pieniędzy, ja już dziś widziałam te wiadomości i wiedziałam, że ten facet skoczy.
Blondynka na to:
- Ja też je już dziś widziałam i myślałam, że drugi raz nie skoczy.
Blondynka wchodzi do sklepu i jej uwagę przyciąga błyszczący obiekt na półce, zaciekawiona pyta sprzedawcę:
- Co to jest?
- Termos - odpowiada sprzedawca.
- Do czego służy? - pyta znów blondynka.
- Pomaga utrzymać gorące rzeczy gorącymi, natomiast zimne zimnymi - objaśnia sprzedawca.
Blondynka kupuje jeden.
Następnego dnia przynosi termos do pracy, a jej szef, blondyn, pyta:
- Co to za błyszczący przedmiot?
- Termos - odpowiada blondynka.
- Do czego służy? - pyta szef.
- Pomaga utrzymać gorące rzeczy gorącymi, natomiast zimne zimnymi - wyjaśnia blondynka.
- A co masz w środku? - pyta zaciekawiony szef.
- Dwie filiżanki kawy i mrożony sok pomarańczowy - odpowiada blondynka.
Zatrudnili blondynkę przy malowaniu pasów. W pierwszym dniu namalowała 15 km pasów, w drugim dniu 3 km pasów a w trzecim tylko 1 km pasów.
W tym samym dniu wzywa ją szef i mówi:
- Co się z panią dzieje?? Coraz gorzej pani pracuje.
Na co blondynka odpowiada:
- To nie ja gorzej pracuję, tylko do wiadra z farbą mam coraz dalej.
Wchodzi blondynka do sklepu i pyta się:
- Co to jest, takie duże i czerwone?
- Jabłka, proszę pani - odpowiada uprzejmie sprzedawca.
- To poproszę kilogram i każde oddzielnie zapakować.
Sprzedawca pakuje jabłka.
- A co to jest, takie kudłate i brązowe? - pyta blondynka.
- To jest kiwi.
- Aha, to poproszę kilo i każde oddzielnie zapakować.
Sprzedawca jest trochę sfrustrowany, ale pakuje...
- Proszę pana, a co to takie małe i czarne?
- Mak, ale cholera nie jest do sprzedania.
Blondynka budzi w nocy męża i szepcze:
- Słyszysz te hałasy w kuchni? To złodzieje!
- Ależ kochanie, złodzieje nigdy nie zachowują się tak głośno.
Po godzinie blondynka znów budzi męża:
- Złodzieje! Słyszysz, jak w kuchni cicho?
Pracodawca wprowadził zasadę, żeby wszystkie jego pracownice chodziły w żakietach firmowych.
Musiał więc im je kupić, a wcześniej wziąć od nich wymiary.
Żeby nie krępować ich zanadto, wyznaczył jedną z nich - blondynkę - aby zebrała dane od wszystkich i przedstawiła mu tabelę zbiorczą, bez wyszczególniania konkretnych osób.
Blondynka przynosi mu po jakimś czasie wyniki. Pracodawca czyta i krzyczy:
- Co to do diabła ma być: łączny obwód w pasie 12 metrów 45 centymetrów?!
Przychodzi blondynka do sklepu RTV i mówi:
- Poproszę ten telewizor.
- Przepraszam, nie rozmawiam z blondynkami.
Następnego dnia wraca w ciemnej peruce i mówi:
- Poproszę ten telewizor.
- Przepraszam panią, ale nie rozmawiam z blondynkami.
- Ale skąd pan wiedział, że ja jestem blondynką?
- Ponieważ to, o co pani prosiła, to nie telewizor, tylko mikrofalówka.
Przesądna blondynka mówi do swojej przyjaciółki:
- Wyobraź sobie, że rano spadł mi talerz! Boję się, że to może zaszkodzić dziecku, które w sobie noszę.
- Eee, idź głupia! W zabobony wierzysz? Dwa miesiące przed moim urodzeniem, mama rozbiła płytę gramofonową i nic mi nie jest... nic mi nie jest... nic mi nie jest...
Przychodzi blondynka do banku i prosi o kredyt na miesiąc. Urzędnik pyta, ile chce i jakie ma zabezpieczenie.
Blondynka chce 50 tys. złotych na wyjazd na wakacje. W ramach zabezpieczenia zostawi swoje czerwone Ferrari.
Po miesiącu wraca, oddaje 50 tys. i 15 złotych odsetek. Odbiera samochód.
Zdziwiony urzędnik mówi, że sprawdzili ją i ma konto na 3 mln dolarów, więc dlaczego brała kredyt.
Na to blondynka odpowiada:
- A gdzie ja bym znalazła płatny parking na miesiąc za 15 złotych.
W gazecie, w dziale praca ukazało się ogłoszenie, że policja poszukuje ludzi do pracy. Zgłosiły się trzy blondynki. Stanowisko było jedno, więc zrobiono test.
- Proszę, tu zdjęcie z profilu. Proszę powiedzieć, co pani może o nim powiedzieć.
- Jezu! On ma tylko jedno ucho!
Druga kandydatka:
- Jezu! On ma tylko jedno ucho!
Trzecia mówi:
- Ten człowiek nosi szkła kontaktowe.
Komisja sprawdza – rzeczywiście.
- Wspaniale! Jest pani przyjęta. Jak pani to wydedukowała?
- Bo nie może nosić okularów.
- Dlaczego?
- No przecież ma tylko jedno ucho!
W samolocie lecą dwie blondynki, murzynka i reszta pasażerów. Pilot ogłasza, że samolot nie wyląduje i prawdopodobnie wszyscy zginą.
Jedna blondynka zakłada biżuterię.
- Czemu zakładasz biżuterię?
- Bo gdy zginiemy, najpierw będą szukać bogatych.
Druga zaczyna się malować.
- Dlaczego się malujesz?
- Bo najpierw będą szukać najpiękniejszych.
Murzynka zdejmuje majtki, wypina się mocno.
- Dlaczego tak siedzisz?
- Bo najpierw będą szukać czarnej skrzynki!
Załamana blondynka stoi przy rozbitym aucie:
- Co ja teraz powiem mężowi?!
Przechodzący obok mężczyzna żartuje:
- Niech pani dmucha w rurę, to się karoseria wyprostuje.
Blondynka dmucha, lecz nic się nie dzieje. Po godzinie przechodzi druga blondynka i mówi:
- Ty głupia jesteś. Zamknij drzwi!
Blondynka miała stłuczkę samochodową. Facet każe jej stanąć w kółku narysowanym kredą i nie wychodzić, dopóki nie pozwoli.
W tym czasie tłucze lusterka i światła – blondynka się śmieje. Wybija szyby – ona znowu się śmieje. Niszczy całe auto – ona dalej się śmieje.
- Z czego się tak cieszysz?!
- Bo jak nie patrzyłeś, to ja z kółka wychodziłam.
Podczas dłuższej jazdy pociągiem blondynka wychodzi do toalety i nie może trafić do przedziału. Płacze na korytarzu.
Pasażer radzi:
- Proszę sobie przypomnieć coś szczególnego z tego przedziału.
Po chwili blondynka woła:
- Już wiem, za oknem było jezioro.
Stoją dwie blondynki na przystanku autobusowym.
- Którym jedziesz autobusem?
- Jedynką. A ty?
- Dwójką.
Podjeżdża autobus nr 12. Blondynka mówi:
- Patrz, jedziemy razem!
Zapytano blondynkę, czy wie, kiedy rodzą się dzieci. Nie wiedziała, więc wyjaśniono jej, że w dziewiątym miesiącu.
Rozpromieniona mówi znajomym:
- Wiecie, kiedy rodzą się dzieci? To proste! We wrześniu!