⚽ Dowcipy sportowe – Śmieszne dowcipy i żarty

Dowcipy sportowe – piłkarze, trenerzy i kibice. Najlepsze żarty ze stadionu i szatni, które rozbawią trybuny.

Sportowe żarty – o piłkarzach, trenerach, kibicach. Szukaj "śmieszne kawały o sporcie" – to właśnie tu!

Dowcipy sportowe — piłka i nie tylko
Po rozegraniu bardzo słabej partii golfa, pewien członek klubu szybko opuścił teren klubowy i ruszył w stronę parkingu.
W pewnym momencie zatrzymał go policjant i pyta:
- Czy uderzał pan jakieś dwadzieścia minut temu przy szesnastym dołku?
- Tak. - odpowiedział golfista.
- Czy trafił się panu nieudany strzał taki, że piłka poleciała ponad drzewami aż poza pole?
- Tak, skąd pan o tym wie?
- Cóż... - powiedział policjant - pana piłka wpadła na autostradę i wybiła okno w jednym z samochodów.
Kierowca stracił panowanie nad kierownicą i spowodował karambol, w którym uszkodzeniu uległo pięć aut osobowych oraz wóz strażacki.
Wóz jechał do pożaru i nie dojechał na czas, przez co spłonął budynek mieszkalny...
Co pan zamierza z tym zrobić?
Golfista pomyślał chwilę i odparł:
- Myślę, że skoryguję ustawienie stóp, rozluźnię uchwyt i obniżę prawy kciuk.
Kulomiot przed zawodami mówi do trenera:
– Przyszedłem dziś na zawody z teściową. Muszę pokazać, na co mnie stać!
– Gdzie ona siedzi?
– O, tam. W siedemnastym rzędzie.
– Nie masz szans, za daleko usiadła.
Podczas meczu piłkarskiego, siedzącego na trybunach malucha zagaduje mężczyzna obok:
- Przyszedłeś sam?
- Tak, proszę pana.
- Stać cię było na tak drogi bilet?
- Nie, tata kupił.
- A gdzie jest twój tata?
- W domu, szuka biletu.
Są zawody, kto najdłużej wytrzyma w wodzie.
Pierwszy pan wytrzymał 1 min i wszyscy pytają: jak pan to zrobił?
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Następny wytrzymał 2 min:
- Trening, trening i jeszcze raz trening.
Kolejny 3 min:
- Trening...
Wchodzi następny: 1 min nic, 2 min nic, 3 min nic, po 4 min wychodzi ledwo oddycha. Lekarze podbiegli, ale nic się nie stało. Pytają: jak pan to zrobił?
- Gdzieś musiałem gaciami zahaczyć!
Mecz finałowy mistrzostw świata w piłce nożnej.
Siedzi facet. Obok niego puste miejsce. Podchodzi inny i pyta, czy ktoś siedzi obok:
- To miejsce jest wolne.
- Niesamowite, kto mógłby mieć tak wspaniałe miejsce na finałach i nie przyjść?!
- Cóż, to miejsce należy do mnie. Miała przyjść moja żona, ale zmarła. To pierwszy finał, na którym nie jesteśmy razem.
- Bardzo mi przykro, ale mógł pan kogoś znaleźć na jej miejsce – krewnego, znajomego, choćby sąsiada.
- Niestety nie dało rady, wszyscy są na pogrzebie.
Przychodzi facet do lekarza.
– Panie doktorze, cierpię na bezsenność.
– Proszę wypróbować sprawdzoną metodę: zamknąć oczy, liczyć do dziesięciu, a potem powtarzać, aż pan zaśnie.
Nazajutrz facet znów odwiedza lekarza.
– Nic nie działa. Zanim doliczę do dziesięciu, zrywam się z łóżka i staję na równe nogi.
– Dlaczego?
– Jestem bokserem.
Mistrz Polski w skokach spadochronowych wspomina swój pierwszy raz:
- Wyskoczyłem z samolotu i poczułem się jak ptak.
- Taki wolny? - dopytuje jeden ze słuchaczy.
- Nie, po prostu leciałem i srałem.
W klubie golfowym ktoś czyta gazetę:
- Słuchajcie, piszą, że jakiś facet zabił swoją żonę kijem golfowym!
Zapada cisza. Wisi jedno pytanie. W końcu jeden golfista nie wytrzymuje i nieśmiało pyta:
- Piszą tam, ilu uderzeń potrzebował?
Przed wyścigami dżokej gładzi konia, dyskretnie wkłada rękę do kieszeni, po czym daje mu coś do zjedzenia.
Przychodzi inspektor kontroli dopingu i mówi:
- Wszystko widziałem. Dyskwalifikuję tego konia.
- Ale jak to? Za co? Dałem mu tylko cukierka. Proszę zobaczyć.
Mówiąc to, dżokej wyjmuje cukierka z kieszeni i zjada. Inspektor patrzy z niedowierzaniem, a dżokej wyciąga jeszcze jednego i częstuje:
- Proszę, niech pan zje, przecież to tylko cukierek.
Inspektor zjadł i odszedł, a dżokej poklepał konia i mówi:
- Nie martw się, maleńka. Dziś znów będziesz pierwsza, bo dogonić ciebie mogę tylko ja i pan inspektor.
Milioner na łożu śmierci dyktuje testament:
- Mojemu kuzynowi Marianowi zapisuję wszystkie akcje i posiadłość nad morzem,
mojej wiernej kucharce Helenie – rezydencję na Jamajce,
a mojemu siostrzeńcowi Heniowi, który zawsze twierdził, że najważniejsze jest zdrowie – moje buty sportowe, rakietę tenisową i kostium.
Po ostatnich wydarzeniach na torach F1 kierownictwo BMW postanowiło przetestować polskich mechaników.
Niestety Polacy nie przeszli testów.
Choć wymienili opony o 2 sekundy szybciej niż niemieccy odpowiednicy, kierownictwu nie spodobało się, że jednocześnie przemalowali bolid i przebili numery silnika.
Przychodzi facet do baru, zamawia piwo, ale nagle przypomina sobie, że musi wykonać pilny telefon.
Wie jednak, że jeśli podejdzie do telefonu, ktoś mu to piwo wypije.
Pisze więc na kartce:
"Jestem mistrzem świata w karate" i idzie dzwonić, pewien, że kufla nikt nie ruszy.
Wraca, kufel pusty, a pod napisem czyta:
"Dzięki za piwo! Jestem mistrzem świata w sprincie"
Dwie babcie oglądają walkę bokserską w TV.
Po serii ciosów jeden z zawodników pada na deski.
Sędzia odlicza, tłum szaleje: Wstanie?! Nie wstanie?!
- Nie wstanie – kręci głową jedna z babć.
- Czemu tak sądzisz, Krysiu?
- Znam chama z tramwaju, Teresko.
Na lekcji plastyki dzieci rysują sporty zimowe.
Podchodzi pani do Jasia i pyta:
- Jasiu, czemu nic nie narysowałeś?
- Nieprawda, narysowałem Małysza.
- A gdzie on jest?
- Poleciał.