🐶 Dowcipy o zwierzętach – Śmieszne dowcipy i żarty
Dowcipy o zwierzętach – psy, koty i futrzaki. Krótko, zabawnie i uroczo. Zbiór żartów dla miłośników zwierząt.
Zwierzęcy humor — zabawne historie o psach, kotach, papugach i całym zoo.
Idzie żółw do restauracji i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner mówi:
- Proszę.
Żółw wraca ponownie i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner odpowiada:
- Proszę.
Żółw przychodzi znowu i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner pyta:
- A po co tak ta woda potrzebna?
Żółw odpowiada:
- My tu sobie gadaaamy, a tam mi się dom paaaali.
- Poproszę szklankę wody.
Kelner mówi:
- Proszę.
Żółw wraca ponownie i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner odpowiada:
- Proszę.
Żółw przychodzi znowu i mówi:
- Poproszę szklankę wody.
Kelner pyta:
- A po co tak ta woda potrzebna?
Żółw odpowiada:
- My tu sobie gadaaamy, a tam mi się dom paaaali.
Pewien gospodarz kupił zebrę prosto z Afryki i wstawił ją do swojej obory między krowę a byka. Zebra patrzy i pyta się krowy:
- A kto ty jesteś?
- Jak to kto – krowa.
- A co ty tu robisz?
- Jak to co, mleko daję.
Zebra spogląda na byka i pyta:
- A ty kto jesteś?
- Jak to kto, byk.
- A ty co robisz?
- Zdejmij tę piżamę, to ci pokażę.
- A kto ty jesteś?
- Jak to kto – krowa.
- A co ty tu robisz?
- Jak to co, mleko daję.
Zebra spogląda na byka i pyta:
- A ty kto jesteś?
- Jak to kto, byk.
- A ty co robisz?
- Zdejmij tę piżamę, to ci pokażę.
W dżungli siedzą na palmie trzy małpy i rozmawiają:
- Wczoraj wróciłam z wycieczki do Holandii – mówi pierwsza – i kupiłam sobie krowę holenderkę.
Druga:
- A ja wczoraj wróciłam ze Szwajcarii i kupiłam sobie złoty zegarek marki Tissot.
Trzecia milczy i zazdrości.
Następnego dnia znów się spotykają. Pierwsza mówi:
- Ktoś mi ukradł moją krowę!
Druga:
- Zniknął mi zegarek!
Trzecia spogląda na zegarek i mówi:
- O, już druga! Czas doić krowę!
- Wczoraj wróciłam z wycieczki do Holandii – mówi pierwsza – i kupiłam sobie krowę holenderkę.
Druga:
- A ja wczoraj wróciłam ze Szwajcarii i kupiłam sobie złoty zegarek marki Tissot.
Trzecia milczy i zazdrości.
Następnego dnia znów się spotykają. Pierwsza mówi:
- Ktoś mi ukradł moją krowę!
Druga:
- Zniknął mi zegarek!
Trzecia spogląda na zegarek i mówi:
- O, już druga! Czas doić krowę!
Biegnie zajączek przez las, nagle widzi lisa. Podbiega i mówi:
- Siema, lis.
- Siema, bóbr – odpowiada lis.
Zając, poirytowany:
- Nie jestem bobrem.
- Oj, jesteś, jesteś – mówi lis.
- Chodźmy do wilka, on będzie wiedział, kim jestem – mówi zając. Biegną do wilka:
- Siema, wilk.
- Siema, bobry.
- Nie jesteśmy bobrami! – oburzają się zając i lis.
- Idźmy do sowy, jest mądra – będzie wiedziała, że nie jesteśmy bobrami.
Docierają do sowy. Z daleka:
- Siema, sowa.
- Siema, bobry.
Wkurzeni biorą sowę i pędzą do niedźwiedzia.
- Siema, niedźwiedź.
- No siema, zając – mówi niedźwiedź – co ty tu robisz z tymi wszystkimi bobrami…?
- Siema, lis.
- Siema, bóbr – odpowiada lis.
Zając, poirytowany:
- Nie jestem bobrem.
- Oj, jesteś, jesteś – mówi lis.
- Chodźmy do wilka, on będzie wiedział, kim jestem – mówi zając. Biegną do wilka:
- Siema, wilk.
- Siema, bobry.
- Nie jesteśmy bobrami! – oburzają się zając i lis.
- Idźmy do sowy, jest mądra – będzie wiedziała, że nie jesteśmy bobrami.
Docierają do sowy. Z daleka:
- Siema, sowa.
- Siema, bobry.
Wkurzeni biorą sowę i pędzą do niedźwiedzia.
- Siema, niedźwiedź.
- No siema, zając – mówi niedźwiedź – co ty tu robisz z tymi wszystkimi bobrami…?
Do baru wchodzi facet i pyta:
- Czyj był ten rottweiler przed barem?
Wielki wytatuowany gość wstaje i mówi:
- Mój, ale jak to „był”?
- Bo mój jamnik go zabił…
- CO?! Jakim cudem?
- Stanął mu w gardle.
- Czyj był ten rottweiler przed barem?
Wielki wytatuowany gość wstaje i mówi:
- Mój, ale jak to „był”?
- Bo mój jamnik go zabił…
- CO?! Jakim cudem?
- Stanął mu w gardle.
Niedźwiedź każdego, kogo spotka w lesie, bije jajami po plecach. Idzie zajączek. Niedźwiedź go bije jajami, a zajączek płacze i się śmieje. Niedźwiedź pyta:
- Czemu płaczesz?
- Bo mnie boli.
- A czemu się śmiejesz?
- Bo jeż idzie!
- Czemu płaczesz?
- Bo mnie boli.
- A czemu się śmiejesz?
- Bo jeż idzie!
Młody wielbłąd pyta ojca – wielbłąda:
- Tato, czemu mamy takie brzydkie kopytka, a koniki takie ładne?
- Widzisz, chodzimy w karawanie i mamy takie kopyta, by nie zapaść się w piachu.
- A czemu mamy taką skudloną sierść, a koniki błyszczącą?
- Bo na pustyni w nocy jest -10, w dzień +40, ta sierść chroni nas przed skokami temperatur.
- A czemu mamy dwa garby, a koniki gładki grzbiet?
- Bo w garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni.
Na to młody wielbłąd:
- Tato, a po co nam to wszystko, skoro mieszkamy w ZOO?!
- Tato, czemu mamy takie brzydkie kopytka, a koniki takie ładne?
- Widzisz, chodzimy w karawanie i mamy takie kopyta, by nie zapaść się w piachu.
- A czemu mamy taką skudloną sierść, a koniki błyszczącą?
- Bo na pustyni w nocy jest -10, w dzień +40, ta sierść chroni nas przed skokami temperatur.
- A czemu mamy dwa garby, a koniki gładki grzbiet?
- Bo w garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni.
Na to młody wielbłąd:
- Tato, a po co nam to wszystko, skoro mieszkamy w ZOO?!
Idzie zajączek przez las i na głos śpiewa:
- Pomylony Misiu, pomylony Misiu…
Nagle zza drzewa wychodzi Miś, zagląda groźnie i pyta:
- Co tam sobie podśpiewujesz?!
Zajączek bez wahania śpiewa dalej:
- Pomyliło mi się… pomyliło mi się…
- Pomylony Misiu, pomylony Misiu…
Nagle zza drzewa wychodzi Miś, zagląda groźnie i pyta:
- Co tam sobie podśpiewujesz?!
Zajączek bez wahania śpiewa dalej:
- Pomyliło mi się… pomyliło mi się…
Do kawiarni przychodzi koń i zamawia wodę mineralną.
- 20 zł – mówi kelner.
Koń płaci i powoli pije.
- Nieczęsto widujemy tu konie… – zagaduje kelner.
- Nic dziwnego, dwie dychy za wodę?!
- 20 zł – mówi kelner.
Koń płaci i powoli pije.
- Nieczęsto widujemy tu konie… – zagaduje kelner.
- Nic dziwnego, dwie dychy za wodę?!
Król lew zorganizował spotkanie zwierząt z lasu.
- Zebraliśmy się tu po to.
Żaba powtarza:
- Zebraliśmy się tu po to.
Lew:
- Aby omówić ważne sprawy.
Żaba:
- Aby omówić ważne sprawy.
Lew się wścieka:
- Nie będę prowadził dalej tego spotkania, jeśli ten wstrętny, zielony gad z wyłupiastymi oczami się stąd nie wyniesie!
Żaba na to:
- Krokodyl, wypad!
- Zebraliśmy się tu po to.
Żaba powtarza:
- Zebraliśmy się tu po to.
Lew:
- Aby omówić ważne sprawy.
Żaba:
- Aby omówić ważne sprawy.
Lew się wścieka:
- Nie będę prowadził dalej tego spotkania, jeśli ten wstrętny, zielony gad z wyłupiastymi oczami się stąd nie wyniesie!
Żaba na to:
- Krokodyl, wypad!
Żyrafa z królikiem kłócą się, czy lepiej mieć krótką, czy długą szyję.
- Wiesz, króliczku, jak jem liście, to długo czuję ich aromat – mówi żyrafa. – A gdy piję wodę, to tak długo czuję orzeźwiający smak.
- A próbowałaś kiedyś rzygać? – pyta króliczek.
- Wiesz, króliczku, jak jem liście, to długo czuję ich aromat – mówi żyrafa. – A gdy piję wodę, to tak długo czuję orzeźwiający smak.
- A próbowałaś kiedyś rzygać? – pyta króliczek.
Żyrafa z królikiem kłócą się, czy lepiej mieć krótką, czy długą szyję.
- Wiesz, króliczku, jak jem liście, to długo czuję ich aromat – mówi żyrafa. – A gdy piję wodę, to tak długo czuję odświeżający smak.
- A próbowałaś kiedyś rzygać? – pyta króliczek.
- Wiesz, króliczku, jak jem liście, to długo czuję ich aromat – mówi żyrafa. – A gdy piję wodę, to tak długo czuję odświeżający smak.
- A próbowałaś kiedyś rzygać? – pyta króliczek.
Przez las pędzi ogromny dzik. Sapie, tupie, aż ziemia dudni. Dobiega do polanki, na której siedzi Kubuś Puchatek. Kubuś przerażony ucieka. Biegnie, biegnie, ostatkiem sił dopada do swojej chatki, zatrzaskuje drzwi… Po chwili dzik zbliża się do wejścia. Pukanie.
– Czy jest Kubuś Puchatek?
– Nikogo nie ma w domu! – mówi drżącym głosem Kubuś.
– A kiedy wróci?
– Za tydzień albo za dwa.
– To powiedz mu, jak wróci, że Prosiaczek przyjechał z wojska.
– Czy jest Kubuś Puchatek?
– Nikogo nie ma w domu! – mówi drżącym głosem Kubuś.
– A kiedy wróci?
– Za tydzień albo za dwa.
– To powiedz mu, jak wróci, że Prosiaczek przyjechał z wojska.
Zajączek chodził po lesie i wszystkim opowiadał, że pisze pracę magisterską: „Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy”. Gdy to usłyszał wilk, wpadł w szał. Dopadł zajączka w krzakach – zakotłowało się… Po chwili z krzaków wychodzi wilk z podbitym okiem i mówi:
– Tak, to prawda! Wilki są głupsze od zajęcy.
Zaraz za nim wyłazi niedźwiedź, otrzepuje łapy i mówi:
– Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest promotorem!
– Tak, to prawda! Wilki są głupsze od zajęcy.
Zaraz za nim wyłazi niedźwiedź, otrzepuje łapy i mówi:
– Nieważne, kto pisze pracę, ważne, kto jest promotorem!
Na drzewie siedzą dwie krowy i plotkują. Obok przelatuje stado bocianów i zatrzymuje się.
- Którędy do Maroka? – pyta najstarszy bocian.
- W lewo i cały czas prosto – odpowiada krowa.
Bociany odlatują w lewo.
- Ty, przecież do Sudanu to w prawo, a nie w lewo – zauważa druga krowa.
- No tak, ale po co tyle bocianów w Maroku?
- Którędy do Maroka? – pyta najstarszy bocian.
- W lewo i cały czas prosto – odpowiada krowa.
Bociany odlatują w lewo.
- Ty, przecież do Sudanu to w prawo, a nie w lewo – zauważa druga krowa.
- No tak, ale po co tyle bocianów w Maroku?
Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
- Wiesz, Franek, że moja świnia mówi po francusku?
- Chyba oszalałeś albo pijany jesteś!
- Nie wierzysz? Załóżmy się!
Idą do chlewu. Właściciel pyta:
- Kaśka, umiesz mówić po francusku?
Świnia milczy.
Wtedy chłop ją kopie, a świnia:
- Łi, łi, łi!
- Wiesz, Franek, że moja świnia mówi po francusku?
- Chyba oszalałeś albo pijany jesteś!
- Nie wierzysz? Załóżmy się!
Idą do chlewu. Właściciel pyta:
- Kaśka, umiesz mówić po francusku?
Świnia milczy.
Wtedy chłop ją kopie, a świnia:
- Łi, łi, łi!
Przychodzi facet z gadającym kotem do łowcy talentów. Żeby zademonstrować możliwości kota, pyta:
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!!!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika „mieć” w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
Kot znowu odpowiada:
- Miał!!!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja, cholera, mówiłem niewyraźnie?
- Jak się nazywa drobny węgiel?
Kot odpowiada:
- Miał!!!
Potem facet pyta:
- Jaka jest forma czasu przeszłego czasownika „mieć” w trzeciej osobie rodzaju męskiego?
Kot znowu odpowiada:
- Miał!!!
Łowca talentów wyrzuca obu na ulicę. Na ulicy kot wstaje, otrzepuje się i mówi:
- Może ja, cholera, mówiłem niewyraźnie?